Zdarzyło się 30 lat temu

Dokładnie trzy dekady minęły od chwili polskiej transformacji. Czas tamtego przełomu wspominają w długiej, wspólnej rozmowie jego główni autorzy – były prezydent Lech Wałęsa i były minister finansów Leszek Balcerowicz. Spisała ją dziennikarka Katarzyna Kolenda-Zaleska w książce „Lech. Leszek. Wygrać wolność„.

Kulisy gry o wolność

30 lat temu Polacy wybrali wolność w pierwszych po wojnie demokratycznych (częściowo) wyborach. Zaczynał się najgorętszy okres naszej współczesnej historii. Polska wchodziła na drogę demokracji, a jej kompletnie zniszczona gospodarka potrzebowała natychmiastowej reanimacji. Wałęsa i Balcerowicz to główni architekci tamtych przemian – były związkowiec, który został prezydentem i naukowiec, który zgodził się przejąć odpowiedzialność za reformę zniszczonej gospodarki, co wówczas wydawało się zadaniem niemal karkołomnym. Jaki przygotować plan reformy? Jak znaleźć patent najmniej bolesny dla ludzi? Jak najłagodniej przejść od gospodarki centralnie planowanej do wolnorynkowej?

Wspominają, jak dramatyczny był dla nich obu dzień 1 stycznia 1990 r., kiedy wchodził w życie plan Balcerowicza. Wałęsa zapamiętał te pierwsze dni jako prawdziwy horror – ceny szybowały w górę, a w sklepach nadal straszyły puste półki. Balcerowicz mówi, że odetchnął dopiero pod koniec stycznia, gdy okazało się, że… na targu w Lublinie staniały jajka. Bardzo dobrze zapamiętał ten moment, gdy współpracowniczka poinformowała go, że na polskich targowiskach spada cena jaj. To oznaczało, że inflacja się cofa, a jego plan zaczyna działać. Wałęsa dziś nazywa plan Balcerowicza „bandyckim”, ale zaraz dodaje, że żadnego innego po prostu nie było.

Dwóch panów z Lipna

Warto sięgnąć po wspomnienia głównych aktorów wydarzeń sprzed 30 lat. Obraz historii, jaki wyłania się z kart książki jest oczywiście subiektywny, ale to ciekawa lektura. Pełna anegdot i zakulisowych opowieści z dramatycznego czasu pierwszych dni wolności, dodatkowo wzbogacona refleksjami o współczesności. Z książki dowiemy się, jak obaj rozmówcy rozumieją wolność i jaką ma dla nich wartość; poznamy motywacje ich działań, dramatycznych decyzji i dowiemy się, jaką cenę przyszło im za nie zapłacić.

Obu panów wiele łączy. Oprócz imion, poglądów i życiowej drogi, także… miejsce urodzenia, bo ich rodziny pochodzą z okolic Lipna, niewielkiego miasteczka w woj. kujawsko-pomorskim. Uważni czytelnicy książki Kolendy-Zaleskiej zauważą na pewno jeszcze jedną zbieżność między jej rozmówcami – tak Wałęsa, jak i Balcerowicz twierdzą, że przed trzydziestu laty nie popełnili większych błędów i dziś właściwie wszystko zrobiliby tak samo. No, prawie wszystko.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *